ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREEnergetyka jądrowa
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.





Od kreowania dalekosiężnej polityki energetycznej jest Państwo, nic nie zwolni Rządu z tego obowiązku
06.04.2020r. 11:38

mgr inż. Jerzy Lipka
Koronawirus, aczkolwiek groźny, nie może być pretekstem do odkładania koniecznych dla kraju, aczkolwiek niekoniecznie popularnych w pewnych środowiskach, decyzji, dotyczących długofalowego rozwoju naszej energetyki. Środowiska te chciałyby, aby dokument pod nazwą Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku nigdy nie był przyjęty przez Radę Ministrów, a wszelkie decyzje o inwestycjach nadal były w rękach zorganizowanych grup interesów działających w sektorze, jak miało to miejsce w ciągu ostatnich 30 lat.
Pod koniec marca tego roku, mimo szalejącej u naszych południowych sąsiadów epidemii koronawirusa (jej zasięg prawdopodobnie większy niż w Polsce), czeski koncern energetyczny CEZ wystąpił do Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa Jądrowego SUJB o pozwolenie na rozbudowę elektrowni Dukowany Chodzi o dwa nowe bloki energetyczne, obok istniejących tam obecnie 4 bloków WWER 440, wodno-ciśnieniowych, bliźniaczych z tymi, które miały być wybudowane w Żarnowcu. Jak więc widać, strategiczne decyzje i rozstrzygnięcia dotyczące sektora energetyki można podejmować, niezależnie od chwilowych kłopotów gospodarczych i społecznych. Z tego też założenia wychodzą nasi południowi sąsiedzi, których rząd najwyraźniej jest zdecydowany realizować długofalowo interesy społeczeństwa jako całości. Na tym właśnie polega dojrzałość i jakość klasy politycznej.

Tymczasem u nas odzywają się głosy, i jest ich jak widać niemało, aby po opanowaniu epidemii albo pozostawić istniejące status-quo w sektorze energetycznym, albo ograniczyć się do rozwoju wyłącznie tanich inwestycyjnie, głównie rozproszonych i małych źródeł energii.

Oczywiście nie przeczę, że obecna epidemia doprowadzić musi do spowolnienia lub nawet zatrzymania wzrostu gospodarczego naszego kraju, zmniejszenia aktywności gospodarki, zwiększenia bezrobocia, podobnie jak w całej Europie i na świecie. Ale z czasem sytuacja powróci do normalności (chyba, że ktoś zakłada wariant zagłady ludzkości na skutek pandemii). Powróci więc aktywność gospodarcza i wzrost PKB. Powrócą też ze zdwojoną siłą stare dylematy i problemy, także te, będące rezultatem wadliwego procesu decyzyjnego i braku politycznej odwagi przez ostatnie 3 dekady. Nasza energetyka będzie musiała się zmieniać w kierunku zero-emisyjnym, chyba, że jako kraj wypadamy poza Unię Europejską, nad którym to wariantem wolałbym się tu nie rozwodzić.

Propozycje, które dla niewtajemniczonego bliżej w sprawy energetyki laika brzmią sensownie - ograniczyć inwestycje, korzystać maksymalnie z tego co już się ma, a jeśli budować to źródła rozproszone, są w rzeczywistości gwoździem do "gospodarczej trumny".

Są jednak dwie szkoły myślenia. Jedna mówi o zwijaniu wszystkiego co się da w warunkach kryzysu, inna z kolei o inwestycjach, które pozwolą właśnie pobudzić gospodarkę, pchnąć ją technologicznie naprzód, dać pracę ludziom i przedsiębiorstwom, a do takich należy budowa elektrowni jądrowych. Udział polskich firm, mających odpowiednie kompetencje w energetyce jądrowej w przypadku budowy pierwszego bloku, według danych ME wyniesie 30 proc., a w przypadku drugiego w tej samej elektrowni nawet 60 proc.

Przeważnie jest też tak, że stosunkowo mniejsze koszty inwestycyjna mają źródła wytwarzania energii takie, które później przez cały okres swojego istnienia produkują tą energię po bardzo wysokich kosztach zmiennych. Świetnym przykładem jest tu energetyka oparta o spalanie gazu, w której koszt wytwarzania energii elektrycznej czy ciepła jest ściśle uzależniony od cen surowca jakim jest gaz ziemny. A ten przecież Polska musi importować w wielkich ilościach z zagranicy, płacąc za niego ceny najwyższe z możliwych w Europie. Ile tego gazu będzie potrzebne? Przykładowo elektrownia gazowa o mocy 1000 MW, potrzebuje rocznie do wyprodukowania 8 TWH energii elektrycznej, aż miliarda metrów sześciennych gazu ziemnego.

Po drugiej stronie energetycznego bieguna mamy energetykę jądrową, z bardzo wyśrubowanymi wymaganiami bezpieczeństwa i wysokimi kosztami inwestycyjnymi, ale z uwagi na ogromną przewagę wydajności rozszczepienia jąder atomów uranu, w porównaniu z jakimkolwiek procesem spalania węgla, biomasy, gazu czy paliw ropopochodnych, tanią w eksploatacji. Dodajmy, że tanią energię może ona dostarczać przez cały okres swojego istnienia, a więc w przypadku reaktorów generacji III aż przez 80 lat. To są trzy pokolenia.

Mające bardzo dobry pijar OZE już przed koronawirusem przeżywały w Niemczech poważne kłopoty spowodowane niestabilnością przy zmiennych warunkach atmosferycznych, ogromnych kosztach dotacji i rozbudowy sieci energetycznej, także koniecznością utrzymywania w zasadzie drugiego alternatywnego konwencjonalnego systemu energetycznego. Symbolem klęski niemieckiej Energiewende jest konieczność budowy nowych emisyjnych przecież źródeł węglowych i gazowych, takich jak elektrownia węglowa (na węgiel kamienny) Datteln 4 uruchomiona w styczniu tego roku. W połączeniu z nową odkrywką węgla brunatnego kosztem wycięcia lasu Hornbacher Forst liczącego 1300 lat, oraz wzrostem zużycia gazu ziemnego w 2019 roku, pokazuje to dobitnie, że masowo rozwijane źródła odnawialne nie poradzą sobie bez konwencjonalnych, a tu mamy do wyboru bez-emisyjne technologie jądrowe, lub emisyjne oparte o proces spalania! Ceny energii w Niemczech dla odbiorców indywidualnych są obecnie najwyższe w Europie. Jakby tego było mało, a może właśnie przez dogmatycznie antyjądrowe podejście miejscowego establishmentu, emisja dwutlenku węgla spada w Niemczech bardzo minimalnie, na co zresztą główny wpływ mają łagodniejsze zimy, a nie zmiany technologiczne w energetyce. Emisyjność niemieckiej energetyki jest bardzo wysoka i sięga 350 g CO2 na kWh, w porównaniu z francuską wynoszącą 40 g/kWh.

KOMENTARZE ( 8 )

Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Jerzy Lipka 10.04.2020r. 17:08
Co do PGE i kwestii udźwignięcia projektu - nikt nigdy nie mówił, że sama PGE ma finansować budowę EJ. Miała być ta... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 2 | Najnowsza odpowedź: 16-04-2020r. 22:37 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Wydma Lubiatowska 14.04.2020r. 11:52
Proszę obejrzeć ten film i wyciągnąć wnioski:https://1drv.ms/v/s!AlQu5CEF3VzNadL-olIhrSBQF2g?e=BHfe44
Odpowiedzi: 4 | Najnowsza odpowedź: 18-04-2020r. 12:20 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 8 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2020
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE