ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREEnergetyka jądrowa
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


Atom w Polsce a energetyczna suwerenność
02.12.2019r. 12:58

Jerzy Lipka
Energetyczną suwerennością moglibyśmy określić sytuację, w której dany kraj nie będzie mógł być politycznie szantażowany poprzez groźbę odcięcia dostaw surowców energetycznych. Mało jednak jest takich państw, które miałyby absolutnie wszystkie potrzebne surowce na własnym terytorium.
Stąd dążenie do energetycznej suwerenności w energetyce polegać musi na zminimalizowaniu importu surowców niezbędnych do wytwarzania energii, bądź sprawienia, że możliwe byłoby ich zmagazynowanie na dłuższy okres czasu. Surowce bardziej energetycznie wydajne mają tu przewagę nad mniej wydajnymi, ponieważ potrzeba ich mniej i łatwiej jest tym samym podobny zapas zgromadzić. Innym czynnikiem niezwykle ważnym jest odpowiednia dywersyfikacja źródeł energii pozwalająca reagować w sposób bardziej elastyczny na zagrożenia.

Jeśli chodzi o nasz kraj, to do tej pory opierał swoją energetykę na węglu kamiennym i brunatnym, jako surowcach u nas łatwo dostępnych. Było to bardzo duże uzależnienie od tych surowców, bez jakichkolwiek w zasadzie alternatywnych sposobów wytwarzania energii. Przez dziesiątki lat energia była dostarczana do systemu bez większych trudności, a energetyka węglowa rozbudowywana coraz bardziej. Oczywiście pamiętamy 20 te stopnie zasilania z okresu realnego socjalizmu, lecz wpływ na nie miała sama istota realnego socjalizmu, którego to wątku nie chciałbym tu rozwijać, jako nie należącego do tematu. Abstrahuję również od konsekwencji powyższego stanu rzeczy dla środowiska naturalnego i tym samym zdrowia ludzkiego, bo chcę się skoncentrować nad suwerennością.

Polska miała węgiel kamienny i brunatny, jednak innych surowców jak ropa naftowa i gaz ziemny bardzo niewiele. Ich zasoby nie wystarczały do zaspokojenia potrzeb rozwijającej się stopniowo gospodarki, a import ich był właściwie z jednego kierunku, ze wschodu, co oznaczało energetyczne uzależnienie od ZSRR. Wprawdzie w czasach E. Gierka zbudowano terminal naftowy w Porcie Północnym w Gdańsku, co było pewną próbą przygotowania infrastruktury do sprowadzania ropy naftowej z innych kierunków, lecz brak suwerenności politycznej nie pozwalał na uruchomienie na wielką skalę podobnego działania. Port Północny był prawdopodobnie jedną z przyczyn utraty zaufania kierownictwa radzieckiego do ekipy E. Gierka na przełomie lat 70-tych i 80-tych XX wieku.

Odzyskując suwerenność polityczną nasz kraj stanął przed koniecznością określenia na nowo polityki energetycznej mającej długofalowo zapewnić w sposób nieprzerwany dostawy niezbędnej energii dla społeczeństwa i gospodarki. Jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej, odziedziczono po PRL infrastrukturę uzależnioną od węgla w stopniu nieznanym nigdzie w Europie, lecz i zapoczątkowany program zmiany tego stanu rzeczy w postaci będącej w budowie elektrowni jądrowej Żarnowiec, oraz w fazie przygotowania kolejnej tego typu inwestycji w Klempiczu. Zatrzymanie tego programu, a następnie zaniechanie jego realizacji było decyzją stricte polityczną, podjętą moim zdaniem pod wpływem agresywnych energetycznych grup interesu, widzących w Żarnowcu i Klempiczu potencjalne zagrożenie konkurencją na rynku energetycznym. Stąd intensywna propaganda anty-atomowa, wykorzystująca w sposób demagogiczny tragedię w Czarnobylu, jako argument przeciw kontynuowaniu tych inwestycji. Bardziej obszernie opisałem te wydarzenia w oparciu o rozmowy ze świadkami czy dostępne dokumenty w książce 'Odkłamać Żarnowiec".

Zdecydowano więc w 1990 roku o dalszym jednostronnym rozwoju elektro-energetyki w oparciu wyłącznie o węgiel kamienny i brunatny. Ma to swoje skutki dla Polski aż po dzień dzisiejszy. Dla energetycznej suwerenności jest groźne nie tylko uzależnienie od dostaw surowców z zagranicy, lecz również wewnętrzne uzależnienie dostaw energii od jednej w zasadzie grupy branżowej, a do takiej sytuacji w Polsce doprowadziły decyzje rządu z 1990 roku T. Mazowieckiego, których głównym autorem był Minister Przemysłu Tadeusz Syryjczyk. Wyeliminowanie energetyki jądrowej dało o sobie znać w czasie strajku w zagłębiach węgla brunatnego wiosną 1994 roku, gdy lewicowy wówczas rząd musiał ustępować pod naporem związkowych żądań branżowych, wykorzystujących monopolistyczną pozycję węgla w miksie energetycznym. Gdyby nie jednoczesne unieruchomienie przez związkowców zakładów energochłonnych, co zmniejszyło zapotrzebowanie na energię w systemie, strajk ówczesny byłby jeszcze bardziej dotkliwy i bolesny w skutkach. Pokazuje to jednoznacznie, że o zagrożeniach dla systemu energetycznego można mówić nie tylko w kontekście sytuacji zewnętrznej.

Stopniowo już po roku 2000, do spalania węgla doszło jeszcze wytwarzanie energii z elektrowni wiatrowych i paneli fotowoltaicznych, jednak w sposób nie ciągły, wymagający wsparcia źródeł konwencjonalnych. Ich współpraca z energetyką węglową dla tej ostatniej nie jest zbyt zdrowa, ponieważ częste zmiany zapotrzebowania na moc węglową, będącą pochodną niestabilności produkcji energii głównie z elektrowni wiatrowych w systemie, co powodowało i powoduje częste awarie bloków konwencjonalnych. Elektrownie gazowe są dużo lepiej przystosowane do podobnej zmienności działania i stąd ich stopniowy rozwój w naszym kraju, jako wsparcie właśnie dla źródeł odnawialnych. Warto wspomnieć też, że istnieją w Polsce źródła odnawialne bardziej stabilne i przewidywalne którymi są elektrownie wodne, lecz łącznie dostarczają do systemu zaledwie poniżej 2% całej energii. Wśród elektrowni wodnych są i szczytowo pompowe, które można traktować jako swoiste magazyny energii, lecz wystarczające obecnie do zaspokojenia w prąd społeczeństwa w ciągu zaledwie 4 godzinnej ciszy wiatrowej.

Legendy o polskich zasobach węgla mówią o wystarczalności tego surowca na setki lat. Tymczasem już pobieżne nawet sprawdzenie danych w zestawieniach GUS mówi o trzech rodzajach zasobów węgla kamiennego. Geologicznych, przemysłowych oraz operatywnych. Te geologiczne istotnie wyglądają imponująco, lecz jest to węgiel często zalegający tak głęboko, że przy obecnych technologiach nie sposób go wydobyć. Nie mówiąc nawet o opłacalności takiego wydobycia. Bardziej przekonywujące są zasoby przemysłowe, możliwe do wydobycia, lecz tu odliczyć należy różnego rodzaju straty, stąd pojęcie zasobów operatywnych stanowiących ok. 70% zasobów przemysłowych. Te ostatnie więc stanowią nasze rzeczywiste możliwe do pozyskania zasoby. Wystarczy ich na ok. 35 lat, biorąc pod uwagę obecny poziom wydobycia. Czyli ok. 65 mln ton węgla rocznie. Potem węgiel kamienny do naszych elektrowni trzeba będzie w całości importować, jak obecnie czynią to Niemcy. Import na dziś to poziom ok. 20 mln ton rocznie, na zużywany w Polsce w ogóle 75 mln ton. Z czego część to węgiel koksowy, czyli nie dla celów energetycznych.

Jeszcze szybciej, bo w ciągu najbliższych 15 lat wyczerpią się zasoby węgla brunatnego z obecnie eksploatowanych złóż. Uruchomienie nowych napotyka na duże problemy z powodu silnego oporu społecznego, ale jeszcze ważniejsze jest, że uruchomienie ich niemal na pewno doprowadzi do zaniku najbardziej rozwiniętego w kraju, wysokowydajnego rolnictwa w Wielkopolsce. Pogłębiłoby to bowiem suszę na terenach, gdzie i tak występuje wielki deficyt wody. A wielkopolska produkcja żywności to miliardowe zyski z eksportu. Najbliższe uruchomienia nowe złoże Ościsłowo jest oddalone od elektrowni Bełchatów o około 55 km, a wożenie tego węgla do elektrowni nie będzie zbyt opłacalne, z uwagi na jego niską wartość kaloryczną.

Jaki stąd wniosek? Nie da się dłużej w żaden sposób utrzymać suwerenności energetycznej kraju w oparciu o węgiel jako surowiec. Twierdzenia polityków zaprzeczające temu są zwykłym kłamstwem i populizmem na użytek wyborczy. Należy już dziś myśleć i co więcej podjąć konkretne działania w celu zastąpienia tegoż węgla. Import węgla kamiennego rośnie, a głównym kierunkiem tego importu jest Rosja. Jak widać nasi decydenci przez ostatnie lata poprzez budowę nowych bloków energetycznych na węgiel kamienny - Kozienice, Jaworzno, Opole - wpychają nas jedynie w coraz większą zależność od wschodniego sąsiada, generując sztucznie popyt na rynku krajowym na ten surowiec. Popyt, którego polskie kopalnie nie są w stanie zaspokoić. Wygląda więc na to, że wychodząc z jednej zależności, od dostaw gazu, wchodzimy w szybkim tempie w inną - węglową. A zmiana sposobu zależności nie jest przecież energetyczną suwerennością. Węgiel jest bowiem surowcem, który przy swoim stopniu wydajności musi być spalany w elektrowniach w ogromnych ilościach, stąd zgromadzenie go na dłuższy okres czasu jako zapas jest kwestią mocno problematyczną. Jakaż jest więc alternatywa? Część opozycji, a nawet i cześć obozu rządzącego chce postawić na model niemiecki, innymi słowy rozbudowa na masową skalę energetyki słonecznej i wiatrowej w połączeniu z importem na wielką skalę gazu ziemnego, który spalany byłby w obiektach energetycznych mających zbilansować zapotrzebowanie na energię w okresie wiatrowej ciszy.

Rozbudowując terminale gazowe do masowego importu tego surowca, w istocie następuje możliwość sprowadzania go z różnych kierunków, co poprawia energetyczne bezpieczeństwo. Jednakże nie gwarantuje absolutnie znaczącego spadku cen, bo na gazie każdy kraj który go ma, chce zarobić. Natomiast niewielka wydajność energetyczna wiatraków i paneli fotowoltaicznych rzędu 17 - 25% wiatraki lądowe, 35 - 45% morskie czy około 10 do 12% panele fotowoltaiczne sprawia, że OZE staje się jedynie dodatkiem do masowego spalania gazu, surowca którego Polska nie ma i który musi importować po wysokich cenach.

Jak pokazuje przykład niemiecki, gdzie wiatrakami zabudowano dosłownie cały kraj, a panele fotowoltaiczne są niemal na każdym dachu i nie tylko zresztą, łączny udział fotowoltaiki i energii wiatrowej w ogólnym bilansie rocznym produkcji energii nie przekracza 30%. Ogólny udział wszystkich rodzajów OZE, wliczając w to również emisyjne spalanie biomasy jedynie przez nieporozumienie wliczanej w skład OZE, jest na poziomie 40%. Chcąc się pozbywać elektrowni jądrowych całą resztę muszą Niemcy produkować w elektrowniach węglowych i gazowych. Podobnie byłoby w przypadku Polski, z tą różnicą, że udział węgla i gazu łącznie byłby większy niż w Niemczech, udział OZE zaś mniejszy, nie przekraczający 25%. Proszę pamiętać, że Niemcy wpompowały i nadal to robią w swoją energetyczną rewolucję setki miliardów euro, a w kolejnych latach ich wydatki na ten cel będą rzędu 25 - 30 mld euro. Takich pieniędzy Polska po prostu nie ma, biorąc nawet pod uwagę mniejsze bo proporcjonalne kwoty w stosunku do naszego zapotrzebowania na energię w porównaniu z niemieckim. Mrzonki wypowiadane przez Biedronia czy polityków Nowoczesnej o rzekomym dojściu do pokrycia 80% zapotrzebowania na energię w postaci źródeł OZE, mrzonkami jedynie pozostaną, aż do wynalezienia opłacalnych magazynów energii. Na razie póki co, Niemcy osiągnęły już maksymalny pułap udziału OZE w dużym uprzemysłowionym kraju.

W wyniku "Energiewende" ceny energii w Niemczech skoczyły do rekordowego obok Danii poziomu w Europie, przekraczając 30 eurocentów/kWh dla odbiorców indywidualnych, bo dla przemysłu te ceny są silnie dotowane przez państwo. Spadek cen urządzeń do produkcji energii z wiatru czy słońca, w wyniku masowej ich produkcji i chińskiej konkurencji nie przełożył się w najmniejszym stopniu na spadek cen energii w systemie, gdzie trzeba uwzględnić koszty bardzo niestabilnej ich pracy. Można przypuszczać, że kolejny skokowy wzrost cen nastąpiłby natychmiast po wyłączeniu z eksploatacji działających jeszcze dziś elektrowni jądrowych, które u naszych zachodnich sąsiadów dostarczają ciągle 13% energii, notując ostatnio nawet pewien wzrost udziału.

Energetyka jądrowa, choć kosztowna w budowie, mogłaby jednak zasadniczo zmienić sytuację, dywersyfikując i wypierając częściowo z systemu źródła gazowe i węglowe. Zapotrzebowanie na węgiel i gaz na rynku spada natychmiast po uruchomieniu pierwszych bloków jądrowych, które w obecnych czasach mają dość dużą moc i dostarczają energię z roczną efektywnością rzędu 90% wykorzystania tej mocy. Gdyby Polska w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat energetykę jądrową rozwijała, śmiem twierdzić, że żaden masowy import węgla z Rosji czy innych kierunków, nie byłby potrzebny. Podobnie jak tak duży import gazu, jaki jest planowany. Niedawna decyzja Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, o niefinansowaniu od 2021 roku inwestycji już nie tylko w spalanie węgla, lecz i spalanie gazu również, bardzo utrudni realizację podobnych inwestycji. Energetyka jądrowa natomiast dwutlenku węgla nie emituje.

Pamiętać należy, że cena energii ze źródeł gazowych jak i węglowych będzie systematycznie rosła, z powodu coraz wyższych cen uprawnień do emisji CO2. A wysoka cena energii to duże koszty i niska konkurencyjność całej gospodarki. To także pogłębienie energetycznego ubóstwa.

Energetyczna suwerenność wymaga równoczesnego rozwoju wielu źródeł, a nie koncentrowaniu się wyłącznie na jednym. Monolityczna struktura energetyki jest jej wielką słabością. Dlatego zastępowanie obecnie monokultury węglowej nową monokulturą wiatrowo-słoneczną wspartą spalaniem gazu jest powielaniem minionych błędów. A jak się wydaje szereg ugrupowań politycznych tego właśnie chce, a opcja ta jest obecna i w obozie rządzącym. Oznaczałaby ona zamianę patologicznego uzależnienia od węgla na równie patologiczną zależność od importowanego gazu. Do elektrowni jądrowej potrzeba paliwa uranowego tak niewiele, że nawet nie uruchamiając własnych zasobów możemy go przygotować z zapasem na wiele lat. Pozwala na to ogromna wydajność rozszczepienia jąder atomów uranu. Dla elektrowni 1000 MW mocy produkującej rocznie ok 8 TWh energii elektrycznej potrzeba zaledwie na wymianę ok 22 ton paliwa (przy 130 tonach wsadu na początek przy rozruchu), podczas gdy dla takiej samej gazowej ok miliarda metrów sześciennych rocznie tego surowca. Dla węglowej natomiast ok 2,5 miliona ton węgla kamiennego energetycznego.

Rozproszenie energetyki na małe źródła prosumenckie problemu nie rozwiązuje, albowiem dyrektor kombinatu metalurgicznego nie będzie czekał, aż zawieje wiatr czy zaświeci słońce. Bo zastygnie mu wsad w piecu i piec będzie się nadawał tylko na złom. W systemie muszą istnieć stabilne, duże źródła energii, które dostarczą jej natychmiast gdy jest potrzebna i w odpowiednich ilościach. Tego tysiące małych dostawców nigdy nie zagwarantuje. A z tych stabilnych dużych źródeł możemy wybierać między węglem, gazem i atomem, ewentualnie elektrowniami na mazut.

KOMENTARZE ( 14 )

Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: zgryźliwy 02.12.2019r. 14:37
Ale daję Panu burę za wypowiedź na forum interii: indywidualni spalacze węgla to nie energetyka ! Energetyka dostaje... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 02-12-2019r. 16:01 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Wydma Lubiatowska 02.12.2019r. 17:19
Atom w Polsce ? - o tym należy zapomnieć. Już słyszymy, a dlaczego? Wypowiedź Japońskiego rolnika odpowiada na to... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 7 | Najnowsza odpowedź: 03-12-2019r. 16:22 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Eko 02.12.2019r. 22:09
Chyba w tej suwerenności chodzi o to aby paru atomistów w Polsce zarobiło kasę kosztem milionów odbiorców, bo ci... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 03-12-2019r. 09:03 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: zgryz do Lipki 03.12.2019r. 14:03
A propos małych reaktorów gazowych, kiedy jakieś większe opracowanie ? Coś tam Pan Sobolewski napisał, ale to mało... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 03-12-2019r. 17:48 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 14 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE