ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREEnergetyka jądrowa
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


Antyatomowa propaganda to nie opis rzeczywistości
31.07.2019r. 10:31

Tak jak trudno byłoby przekonać właściciela jedynego do tej pory sklepu na osiedlu, że potrzebny byłby jeszcze i drugi, tak nie sposób zjednać lobbystów w energetyce, żeby obok ich branży rozwijały się jeszcze inne sposoby pozyskiwania energii! I w jednym i w drugim przypadku dotychczasowy monopolista będzie dążył do utrzymania status quo. Różnica jest jedynie taka, że w energetyce chodzi o dużo większe pieniądze. Prawdziwym nieszczęściem zaś jest, gdy lobbystyczną propagandę zaczyna się brać za obraz rzeczywistości!
Priorytetem dla rządu powinny być niskie ceny energii elektrycznej i paliw - taką tezę stawia Janusz Steinhoff, były Minister w rządzie Jerzego Buzka, w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl opublikowanej w dniu 30 lipca br. Nic bardziej słusznego. Spór zaczyna się w momencie, gdy wchodzimy w szczegóły jak osiągnąć tą niską cenę energii elektrycznej, a przy okazji także ciepła. I tu żeby nie szukać daleko, przyjrzyjmy się które państwa w Europie mają najwyższe koszty wytwarzania energii elektrycznej i na czym opierają one dziś swój miks energetyczny?

(605x340)

Jak widać z wykresu, najwyższe ceny energii elektrycznej w Europie mają kraje intensywnie rozwijające właśnie OZE wsparte gazem, bądź też gazem i węglem brunatnym odpowiednio Dania i Niemcy. Kraje te albo od atomu odchodzą, jak Niemcy i dziś posiadają go niewiele w swoim miksie (ok 11%), albo też go w ogóle nie mają jak właśnie wspomniana Dania czy Irlandia oraz Portugalia. Znacznie tańszą energią dla indywidualnych odbiorców dysponują państwa intensywnie rozwijające energetykę jądrową i mające jej dużo w swoim systemie energetycznym jak Szwecja, Finlandia, Francja, Bułgaria, Węgry, Czechy, Słowacja czy Rumunia. Akurat te państwa mają raczej niewielki udział OZE w swoim systemie, może poza Szwecją i jej rozwiniętą hydroenergetyką. Dodajmy, że tanią energią dysponują też państwa mające szczególne warunki do rozwoju właśnie hydroenergetyki i obywające się w zasadzie już bez innych form wytwarzania energii jak Norwegia. Polska występuje tu raczej w dolnej części stawki, z tym, że ceny energii będą mieć szybką tendencję wzrostową w związku z rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2. Na skutki tego mniej będą narażone państwa dysponujące dużą ilością źródeł bez-emisyjnych w rodzaju energetyki wodnej i jądrowej.

No dobrze, ktoś powie, ale jak zatem wytłumaczyć obecność po lewej stronie wykresu krajów posiadających od dawna energetykę jądrową jak Hiszpania czy Belgia? Oba te państwa dysponują już starzejącą się flotą reaktorów i tym samym kosztami koniecznych modernizacji. W obu tych państwach nie zbudowano od dawna żadnego nowego reaktora. Deklarują zresztą one, mimo że w dalszej perspektywie niż Niemcy, odchodzenie od tej formy wytwarzania energii. Są to zapowiedzi mgliste i odległe, zwłaszcza w Hiszpanii - 2035 rok. Tyle, że dziś starają się maksymalnie przedłużać żywotność swojej energetyki jądrowej.

Obaj panowie stawiają jednak tezę, że Polska powinna z rozwijania energetyki jądrowej zrezygnować a skupić się nad źródłami OZE i koniecznymi do ich wsparcia elektrowniami spalającymi gaz. Czyli po dodaniu jeszcze do tego wszystkiego źródeł węglowych, głównie na węgiel brunatny, jest to kopiowanie niemieckiego modelu energetyki. Modelu, który wbrew obietnicom "Zielonych Ministrów" powoduje aż tak wysokie relatywnie ceny energii elektrycznej dla przeciętnego Schmidta czy Bauera. No dobrze, ktoś powie, ale przecież ceny energii dla przemysłu wyglądają nieco inaczej. Owszem, ponieważ są intensywnie dotowane, zwłaszcza w Niemczech. Kosztem indywidualnego odbiorcy energii.

Tenże indywidualny konsument musi dźwigać zresztą cały ciężar ideologicznego eksperymentu lansowanego przez Zielonych i SPD, a polegającego na usunięciu energetyki jądrowej z miksu. Eksperymentu, który już kosztował społeczeństwo niemieckie sumę 520 mld euro, a więc każdego roku od 24 do 30 mld euro. Jak to się ma do niskich kosztów OZE, lansowanych propagandowo przez ośrodki lobbystyczne to nie wiem? Być może chodzi o niższe ceny samych urządzeń, wytwarzanych w coraz większych ilościach. Na pewno koszty współpracy OZE z całym systemem energetycznym nie maleją, a do przełomu w kwestii magazynowania energii jest równie daleko jak kiedyś. Współczesne magazyny energii mogą ją magazynować na niewielką skalę po bardzo wysokich kosztach. Przykładowo w Japonii, państwie technologicznie bardzo zaawansowanym koszt energii z fotowoltaiki podawany jest w jenach/kWh, podczas gdy koszt magazynowania energii w jenach ale na wato-godzinę. Czyli po kosztach przewyższających tysiąc razy sam koszt pozyskania energii z fotowoltaiki.

Czy na atom jest rzeczywiście zbyt późno? Za podobne sumy jakie Niemcy wydają na swoje eksperymenty w każdym roku, można byłoby postawić kilka elektrowni atomowych, ze skutkiem o wiele lepszym dla indywidualnych odbiorców energii, jak i ograniczenia szkodliwej emisji. Cena energii z elektrowni jądrowych przy kredycie gwarantowanym przez państwo zaciągniętym na ten cel nie przekroczy wg wyliczeń Min. Energii 150 zł/MWh. Dodajmy dla porównania, że z nowych bloków elektrowni Opole sięgać ona będzie 320 - 360 zł/MWh. Koszty inwestycyjne są bowiem tylko jednym składnikiem kosztów ogólnych, które składają się na cenę dla konsumentów. Równie ważne są bardzo niskie dla energetyki jądrowej koszty bieżącej eksploatacji elektrowni. Pamiętajmy, że elektrownia jądrowa 1000 MW mocy, dostarczając rocznie 8 TWh energii elekrycznej do systemu, zużywa przy tym ok 22 ton paliwa uranowego (to poniżej 2 metrów sześciennych pojemności, tyle się wymienia co roku) przy jednorazowym załadunku podczas rozruchu 130 ton. Zaś taka sama gazowa elektrownia, przy podobnej produkcji prądu zużyje aż miliard metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie! I koszty jej eksploatacji są ściśle uzależnione od cen surowca, czego nie da się przeskoczyć. Otóż ceny gazu importowane przez Polskę, choć z różnych kierunków należą do najwyższych w Europie!

Jak już wspomniałem i w aspekcie ekologicznym niemiecki eksperyment zakończył się spektakularnym fiaskiem, a kraj ten oświadczył już oficjalnie, że nie wypełni swoich zobowiązań emisyjnych do 2020 roku. Zresztą i zobowiązania podjęte przez Niemcy do 2030 roku również są pod dużym znakiem zapytania. Tłumaczy tę sytuację poniższy wykres pokazujący emisyjność sektora energetyki dla wybranych krajów:



Podobnie stoi pod znakiem zapytania i cała polityka odchodzenia od węgla tak intensywnie propagowana przez lewicowe i zielone media. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że Niemcy zamykając kolejne reaktory jądrowe muszą zarazem rozwijać energetykę opartą o spalanie węgla brunatnego, w tym też celu otwierać nowe odkrywki tego surowca, dewastując przyrodę. Sztandarowym tego przykładem jest wycinanie lasu Hornbacher Forst przez koncern energetyczny RWE. Las ów istnieje już od 1300 lat i jest swoistym zabytkiem przyrodniczym. W Niemczech w ostatnich latach podjęło pracę 8 nowych elektrowni na węgiel brunatny i jedna na kamienny (importowany). Jednakże anty-jądrowa fobia niemieckiego establishmentu nie daje wyboru. Niestabilne i trudno przewidywalne źródła wiatrowe i słoneczne muszą mieć zbudowany alternatywny system energetyczny, gotowy w każdej chwili podjąć pracę gdy przestaje wiać i świecić słońce. Trzeba też łożyć wielkie sumy na rozbudowę sieci energetycznej, łączącej południowe Niemcy o słabych warunkach wietrzności z północnymi, mającymi te warunki nieco lepsze. Obala to mit, jakoby energetyka rozproszona OZE ratowała nas przed inwestycjami w sieci przesyłowe. Przykład niemiecki pokazuje że jest akurat odwrotnie. Za pomocą działań politycznych i propagandowych nie da się przeskoczyć praw przyrody i praw fizyki! Dlatego Niemcy wciąż płacą i płacą a podwyżkom cen energii zdaje się nie być końca. Dzisiejsza cena to już 30 eurocentów za każdą kilowatogodzinę. Dlatego lansują z żelazną konsekwencją budowę kolejnego gazociągu z Rosji, Nordstream II, czemu tak przeciwna jest polska klasa polityczna. Bez wsparcia bowiem gigantycznych ilości gazu ziemnego ten system działał nie będzie. A energia z gazu jest bardzo droga jak już wspomniałem. Jest droga przez cały okres eksploatacji elektrowni a możliwości obniżenia jej ceny są mocno ograniczone.

Dlatego wreszcie Niemcy mimo zabudowania całego kraju wiatrakami i panelami fotowoltaicznymi (72 gigawaty mocy zainstalowanej łącznie z obu źródeł) w ciągu roku nie są w stanie wyprodukować ze wszystkich rodzajów OZE więcej niż 36 do 40% zużywanej w tym kraju energii elektrycznej, przy porównywalnej ilości pochodzącej ze spalania węgla! Z tego poniżej 1/3 pochodzi rzeczywiście z fotowoltaiki i wiatraków lądowych oraz morskich, bo w ramach OZE liczony jest prąd wyprodukowany w hydroelektrowniach, czy emisyjnym procesie spalania biomasy. Gdyby propagowane przez Roberta Biedronia mrzonki o 80% udziale OZE w miksie energetycznym Polski do 2040 roku miały realne podstawy, Niemcy przy tak ogromnych nakładach finansowych już by to osiągnęli.

Na koniec pytanie do obu panów! Czy mają odwagę powiedzieć głośno i wyraźnie społeczeństwu polskiemu, że model energetyki za którym tak lobbują, oznacza dla przeciętnego Kowalskiego cenę energii wyższą co najmniej dwukrotnie od obecnej? I że emisyjność źródeł gazowych, podobnie jak obecnie węglowych, narazi nas na trwający dziesiątki lat konflikt z UE, co wystawi ewidentnie na szwank polskie interesy? Nie wiem zresztą, jak wyobrażają sobie finansowanie gazowego eldorado, skoro już dziś niektóre banki nakładają ograniczenia nie tylko na inwestycje w spalanie węgla, ale i spalanie gazu podobnie, a komisja europejska już myśli o obniżeniu wskaźnika emisyjności inwestycji z 450 g/kWh do 100 g/kWh, które będzie można wspierać. Tendencja ta pokazuje, że bezpiecznie jest budować elektrownie jądrowe jako bez-emisyjne, dające względnie tanią energię elektryczną, zaś podejmowanie dziwnych eksperymentów budujących w miejsce monopolu węglowego, nowego monopolu OZE jest czymś wielce ryzykownym. Aż do chwili wynalezienia sposobów magazynowania energii na wielką skalę. Czyli liczonego w dziesiątkach terawatogodzin. I to opłacalnego, bez udziału pierwiastków ziem rzadkich, które szybko się wyczerpią. Czy Panowie Steinhoff i Buzek zagwarantują nam, że takie magazyny zostaną w krótkim czasie wynalezione? Zapewne nie. Lepiej by natomiast zrobili, gdyby zamiast teraz narzekać że na atom jest za późno, zapoczątkowali jego rozwój gdy mieli realną władzę.

I wreszcie uwaga natury bardziej przyszłościowej. Bo przyszłość energetyki należy do fuzji termojądrowej, będącej dziś w fazie eksperymentów, ale najprawdopodobniej w latach 70 tych obecnego stulecia mającej szansę być podstawą systemów energetycznych rozwiniętych krajów. Tę bardzo skomplikowaną technologię opanują wyłącznie państwa rozwijające wcześniej energetykę jądrową, mające doświadczone wysoko-wykwalifikowane kadry. Monopol rozwoju źródeł wiatrowych i słonecznych w Polsce przekreśliłby szanse naszego kraju w tym wyścigu, skazując nas na energetyczny czwarty świat. Dlatego mam nadzieję, że sugestie panów Buzka i Steinhoffa zostaną teraz pominięte przez decydentów. Pominięte właśnie w imię Polskiej Racji Stanu.
mgr. inż. Jerzy Lipka, Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej
Zobacz także:

KOMENTARZE ( 16 )

Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: zgryźliwy 31.07.2019r. 11:43
Z Hiszpanią to muszę Panu pomóc, tam przecież jest duży udział OZE, więc Hiszpanię należy wyliczać obok Niemiec i... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 01-08-2019r. 12:47 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Choczewo 31.07.2019r. 13:00
Ostatnio Minister Tchórzewski zakomunikował, również na łamach portalu CIRE, że koszt pierwszej EJ w Polsce, nie... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 2 | Najnowsza odpowedź: 01-08-2019r. 16:11 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Eko 31.07.2019r. 17:43
Nie chcę nic popularyzować, ale miliony ludzi na świecie ogladało serial wyprodukowany przez HBO o katastrofie... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 01-08-2019r. 13:04 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: Insider 31.07.2019r. 17:48
Gdyby kontrolerzy Urzędu Skarbowego przeszli się po dowolnym osiedlu domków jednorodzinnych (a tak robią we Włoszech)... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowedź: 01-08-2019r. 13:06 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: antymonopol 31.07.2019r. 17:58
Tchórzewski może podawać dowolne ceny energii z atomu bo 150 zł/MWh albo nawet niższą jak nie przedstawił obliczeń... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 5 | Najnowsza odpowedź: 02-08-2019r. 19:56 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 01.08.2019r. 11:01
Pomimo utarczek o finanse zachęcam do dyskusji technicznej. Odpowiem w stylu propagandzisty OZE - jeśli EJ będą... pełna treść komentarza
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 16 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2019
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE